niedziela, 23 sierpnia 2015

21-08-2015 Dzień szósty: Park linowy i grillowanie na kempingu

W sobotę dzieci zamarzyły, żeby wybrać się do parku linowego, usytuowanego na tej samej ulicy co nasz kemping. Był to ich pierwszy raz, więc skierowane zostały na trasę najłatwiejszą, która wcale taka łatwa nie była.



Dużo emocji towarzyszyło naszym córkom i nam, gdy musiały się mierzyć z naprawdę trudnymi przeszkodami. Jednak po skończeniu trasy, obie miały chęć na jeszcze.

W sobotę jeden jedyny raz przyrządzaliśmy obiad na kempingu - gotowaliśmy ziemniaki i grillowaliśmy przy namiocie. W Rowach tak dużo jest fajnych miejsc z wyborem zup i drugich dań, że żal nam było tracić czas na samodzielne pichcenie. Szczególnie upodobaliśmy sobie bar "U Jadzi".

Nad morzem po południu piękna mgła na linii horyzontu. Było co podziwiać. Znów zimna woda, znów trochę wiatru, ale leżeć i czytać książki można było do woli.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz