niedziela, 23 sierpnia 2015

17-08-2015 Dzień pierwszy: Wyruszamy nad morze

Nasze tegoroczne wakacje były dość urozmaicone. Dwa razy wyjeżdżaliśmy rodzinnie w góry (ale nie pod namiot) i dziewczynki spędzały czas na swoich obozach. To czego nam bardzo brakowało w tym roku to morza. Jodu, wody morskiej, plażowania i pływania. Nie planowaliśmy wcześniej tego wyjazdu, bo męska część rodziny była przeciwna. Jednak mogę powiedzieć, że zdarzył się cud i pod wpływem kolegi męża nastąpiła zmiana stanowiska. I postanowiliśmy spędzić tydzień nad polskim morzem pod namiotem.

Nasz wybór padł na otwarte morze czyli nie Zatoka Gdańska, bo tam podobno pod wpływem upałów rozpanoszyły się sinice. Postanowiliśmy poszukać miejsca w Rowach albo Poddąbiu.
Do Rowów dojechaliśmy najpierw. Byliśmy tam już wcześniej - w 2005 i 2006 roku - z bardzo małymi dziećmi. Niestety nic z tych pobytów dzieci nie pamiętają ;( Znaleźliśmy kemping w lesie sosnowym (OW Energetyk) i nie mieliśmy wątpliwości, żeby tam zostać. Mogliśmy przy okazji odwiedzić "stare kąty", porównać co się zmieniło przez 9-10 ostatnich lat.

Zmian dużo, jednak przede wszystkim dojazd. Szybka podróż autostradą Warszawa - Łódź - Warlubie. Obyło się bez korków - podróżowaliśmy nietypowo w poniedziałek, wyjechaliśmy o 7 rano. Potem już lokalnymi drogami przez malownicze Kaszuby. Druga część trasy zajęła więcej czasu. O 14 mogliśmy już rozpocząć kempingowe życie, wybrać się na plażę i pooglądać miejsca znane nami z poprzednich pobytów w Rowach.


Zmiany jakie zauważyliśmy: nasz poprzedni ośrodek blisko morza, przedtem Metalowiec, teraz Słoneczko - gdzieś zniknęły kaszubskie elewacje biało-czarne; plaże w części Rowów pozamykane i remontowane - mają je otworzyć w przyszłym roku; dużo więcej ludzi, sklepów, lodziarni itp. niż w sezonie czerwcowym, kiedy zwykle jeździliśmy nad morze; sporo ładnych kawiarni i kulturalnych miejsc do miłego spędzenia czasu. Ogólnie Rowy wyładniały moim zdaniem:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz